środa, 19 września 2018

kolorowy zawrót głowy

Włosy to ozdoba każdej kobiety.
Jako posiadaczka brązowych, półdługich i kręconych włosów zawsze marzyłam o totalnym przeciwieństwie. Długie, proste blond włosy to było to za czym się odwracałam na ulicy i po prostu zazdrościłam ;) 
Sporą część życia spędziłam z prostownicą w ręce, miałam robiony zabieg keratynowego prostowania niestety z marnym skutkiem więc z czasem odstawiłam prostowanie i polubiłam ten mój nieregularny skręt.
Po porodzie nadszedł czas odwagi i przefarbowałam się na blond.
A skoro moje włosy były już jasne mogłam w końcu pobawić się kolorami.

Postanowiłam przetestować asortyment firmy Joanna która ma w swojej ofercie szampony koloryzujące. Użycie ich jest bardzo proste a dostępna paleta kolorystyczna dosyć rozbudowana. 
Ja miałam okazje wypróbować 3 kolory pastelowe : granatowy, turkusowy i różowy oraz mocną intensywną czerwień.  



Tak jak w przypadku każdej farby należy zrobić wcześniej próbę uczuleniową, 
a sposób użycia jest opisany na odwrocie opakowania: załóż rękawiczki i zabezpiecz ubranie przed pobrudzeniem. Rozprowadź produkt na wybranych partiach umytych i wilgotnych włosów. Pozostaw na 20 min i dokładnie spłucz włosy. 
 Kolor jest półtrwały, po każdym myciu kolor jest coraz jaśniejszy.






`
Jak widać na zdjęciach  jedynie pastelowy różowy był praktycznie niewidoczny, z reszty kolorów byłam zadowolona, a najlepiej się czułam w spłukanej czerwieni. 

wtorek, 11 września 2018

wrześniowe postanowienia

Witam we wrześniu
postanowienia raczej kojarzą się ze styczniem, początkiem roku ale tak naprawdę każdy moment jest dobry na wyznaczenie swoich celów.. i dążenie do ich spełnienia! 
W planowaniu i spełnianiu planów szczerze mówiąc jestem słaba. Postanowienia noworoczne kończyły się z dniem 3 stycznia a moje plany po ciążowe zostały wypełnione w 1/3.. jestem blondynką ;) Chociaż aktualnie mój kolor włosów trochę od blondu odstaje..


 ale o tym kiedy indziej.

Drugim punktem po ciążowych planów była zmiana wagi. Typowe prawda? 
W ciąży się tyje to potem fajnie by było zrzucić zbędne kilogramy które to nagromadziły się podczas zachcianek. Po ciąży zostały mi właściwie 3 kg więcej niż waga wskazywała przed ciąża ale pamiętam jeszcze czasy przed starszakowe kiedy to mieściłam się w rozmiar S. 
Czas wziąć się za siebie i powalczyć o to co było kiedyś. Zaczynam skromnie -5 kg na początek mi wystarczy :) 
Bedzie ciężko bo muszę zrezygnować z czekolady, fast foodów i czipsów które tak uwielbiam, a 
sport i ćwiczenia to niestety nie to co kocham ;) Do tego poprawa stylu życia i taka prosta czynność a bardzo ważna-  picie wody.
Daje sobie miesiąc.. ;)

A oto moje inspiracje ćwiczeniowe..
Może Tobie też się przydadzą i razem powalczymy o lepszą siebie?












piątek, 20 lipca 2018

książeczka sensoryczna- pomoc dla Lilianki

Uszyłam coś! 
W końcu moje chłopaki dali mi odrobinę czasu (i tak z problemami..) na chwile dla siebie i maszyny.
Uszyłam książeczkę sensoryczną dla.. jeszcze nie wiem dla kogo bo to uszytek na licytacje :)

na razie przeszła pomyślne Kamilkowe testy



Sprawa dosyć ważna bo zbieramy pieniążki na leczenie dziewczynki urodzonej zdrowo w grudniu 2017 a teraz malutka leży po operacji oczek podłączona do respiratora i potrzebuje diagnozy i leczenia..

https://www.facebook.com/lilka.waleczna.9 

Zapraszam serdecznie do czynnego udziału w licytacjach i do pomocy 😘 

Uszycie takiej książeczki to w sumie prosta sprawa.. Wiem że dzieci lubią szeleszczące materiały wiec chwila z maszyną i bobas ma zabawkę. Kolory starałam się dobrać jak najbardziej kontrastowe, o różnych fakturach :)

1. krok w szyciu książeczki to pomysł i dobranie materiałów :)

2. krok wycięcie 4 (oczywiście można zrobić tez większa książeczkę) w miarę równych dużych prostokątów (u mnie ok 30cm x 18cm + plus trochę zapasu na przeszycie),
 8 mniejszych elementów o różnych kształtach, fakturach i przygotowanie 2 wkładów szeleszczących o wymiarach  jak główne 4 prostokąty




krok 3. kombinacja i przyczepienie szpilkami mniejszych elementów




krok 4. przyszycie małych kształtów (jak dla mnie najlepiej zygzakiem) 

krok 5. zszycie 2 dużych prostokątów i szeleszczaka (? nie wiem czy to tak można nazwać.. ale niech będzie ta folia czy inne coś co szeleści u mnie role szeleszczącą spełnia koc termiczny) 

a jak zszyć żeby szeleszczak był w środku? 
prawe strony materiału muszą być skierowane do siebie a szeleszczak na górze,
 obszywam obok krawędzie zostawiając kawałek na  wywinięcie na prawą stronę 
przed wywiniciem obcinam nadmiar który został,  wywijam na prawą stron i zamykam środek :) 

krok 6 to już tylko przeszycie przez środek książeczki i.. 

GOTOWE 









poniedziałek, 2 lipca 2018

4 lata bycia mamą

4 lata.. niby to sporo a dla matki to jak chwila.
Dokładnie 4 lata temu 02.07.2014 o godzinie 14:31 zostałam mamą!
Mój powód do dumy ważył 3180gramów i miał 55centymetrów, plecki z meszkiem jak brzoskwinka i był super mięciutki. Cudo moje piękne 😍

Teraz jako 4 latek waży niewiele więcej ;) 13,5kg i ma 98cm :) Ale jest taka w pełni zdrową kruszynką 😉
Od urodzenia dzikus, wszędzie go pełno, zwariowanych pomysłów cała główka a jak zaczyna gadać to nie może skończyć.
Żeby nie było tak wesoło sam siebie nazywa brojarzem (ma 100% racji)  jest zbuntowany, jego fochy doprowadzają mnie do szału.. ale mimo wszystko kocham to i dziękuję że mogę być Twoją mamą ❤

ROŚNIJ zdrowo kochanie, nie zatrać
dziecięcej radości i bądź tak po prostu szczęśliwy :)
 


środa, 27 czerwca 2018

Historia pewnego wcześniaka

Karmienie piersią..
 marzenie ciężarnych, potem piękna przygoda aż nadchodzi smutek- czas odstawienia.

W ciąży nie byłam jakoś specjalnie nakręcona na karnienie. 
Owszem chciałam karmić piersią, z Filipem poddałam się w sumie już na początku. 
Nie nawiązaliśmy tego specjalnego kontaktu.. i w sumie żałuje. 

Teraz chciałam żeby było inaczej, chciałam karmić ale też nic na siłę. Liczyłam że jak tylko coś pójdzie nie tak to bez problemu przejdziemy na butelkę. 

Początek był utrudniony. 
Kamil urodził się przez cesarskie cięcie, pokarm przybył później niż po porodzie naturalnym i nie miałam dziecka przy sobie. Jako wcześniak pojechał na oddział intensywnej terapii noworodka i nie było szansy na naturalne rozkręcenie laktacji. Laktator coś tam pomógł, ale do teraz mam wrażenie że moja laktacja sie nie rozkręciła. 
Cały pierwszy miesiąc ściągałam i zawoziłam mleko do szpitala a karmienie piersią odbywało się  maksymalnie 2 razy dziennie. 
W tamtym czasie butelka to była jego codzienność.
Po wyjściu ze szpitala do trzeciego miesiąca życia popijał mleczko z piersi i z butelki aż całkiem została sama pierś. Teraz ma 7 miesięcy i jest totalnie nakręcony na mnie-mamę a ja chciałabym wrócić chociaż na jedno-dwa karmienia do czasów kiedy nie uciekał przed butelką bo porostu mam wrażenie że się moim mlekiem nie najada. 
Ale nie ma tak łatwo jak myślałam i po przetestowaniu sporej ilości butelek i kubeczków sukcesu brak.

Wiem że Kamil jest jeszcze mały, mleko mamine mu się należy i jest dla niego najlepszym co mogę dać wiec skoro nie mam innej opcji to się musimy karmić dalej i robimy to w sposób radosny chociaż pod wieczór wysiadam psychicznie ze zmęczenia a noc zamiast kojarzyć mi się z odpoczynkiem (haha jestem matką 4 lata i 4 lata już nie śpię ) teraz mnie przeraza ilością wyjmowania cyca :) 

A karmimy się na zasadzie #karmiejemwszystko #karmiewszedzie


Mamy! nie wstydźmy się karmić tak jak nie wstydzimy się jeść w restauracjach, w parkach, na ulicy. 
Dziecko ma prawo być nakarmione tam gdzie akurat zgłodnieje (o ile są warunki np. ławka chociaż i na ziemi i na stojąco mam przetestowane że się da ) 
nie ma co patrzeć na obcych "a bo mi ktoś coś dogada" korzystajmy z pięknych chwil i cieszmy się bliskością wszędzie. 









sobota, 14 kwietnia 2018

ostatnia plaża zaliczona! :)

Wycieczki ach wycieczki :)
Te małe i te większe. W znajome miejsca oraz te po raz pierwszy.
Poprzedni weekend spędziliśmy nad naszym ukochanym morzem, po drodze wjeżdżając do Malborka


 oraz Gdyni (skwer Kościuszki to stały punkt mojego męża, nie ma szansy być w Gdyni lub okolicy i nie wjechać zobaczyć Błyskawicy ;))


 ale naszym punktem docelowo-noclegowym była Jastrzębia Góra. Dobrze że pogoda była piękna bo jedyną atrakcją miasteczka w kwietniu jest plaża i szum fal. 





Stragany i sklepiki które latem uwielbiam teraz jeszcze zimowały i czekały pewnie na połowę czerwca.


Na szczęście hotel Astor w którym nocowaliśmy zapewnił nam rozrywkę (basen) oraz dwie sale zabaw idealne dla Filipa. Hotel bardzo polecam szczególnie dla dzieci i nie wymagających luksusów rodziców bo szczerze mówiąc właściciel mogłyby pomyśleć o małym remoncie obiektu ;)  A jedzenie w hotelu było przepyszne!

 Następnego dnia z pełnymi brzuszkami ruszyliśmy podbić Hel tym razem od strony morza. 
Zaliczyliśmy spacerek na cypel na którym nigdy nie byłam,



 po raz kolejny odwiedziliśmy foczki w fokarium i pierwszy raz poszliśmy na plażę morską.




Ach jak tam cudownie, teraz jeszcze bez tłumów, oddalona od miasta, cisza, spokój, sama natura.. 

Dla mnie to była ostatnia plaża a dla Kamila pierwsza  taka bardziej świadoma  która zobaczył (pierwszy i drugi raz w Kołobrzegu na plaży po prostu spał..)




  Jak dla mnie będzie to jedna z tych ładniejszych plaż nad Bałtykiem i chętnie tam wrócę.
 Teraz kiedy wybrzeże mam już cale zaliczone czas podbić większe Polskie miasta ;)
Na wycieczkowej liście na pewno zagości Kraków, Wrocław i Szczecin.
 Które miasto polecacie na letnią wycieczkę z dziećmi?

piątek, 6 kwietnia 2018

czas na wycieczkę


Pakowanie.. Kiedyś uwielbiałam się pakować, przed każdymi wakacjami najbardziej nie mogłam się doczekać momentu otworzenia szafy, walizki i wkładania równo poskładanych ciuszków. Proces ten zaczynałam na długo, długo przed wyjazdem zaczynając od pakowania się na kartce. Brałam notatnik i długopis, dużymi literami wpisywałam u góry cel podróży i robiłam przegląd szafy..Tak się rozpędzałam w wybieraniu że bardzo szybko robiła się pełna walizka.

Teraz jak do spakowania mam 3 osoby (mąż na szczęście sam się ogarnia) nie jest to już taki fajny i radosny moment. Na dłuższy wyjazd chyba faktycznie wrócę do pakowania się na kartce co by niczego nie zapomnieć szczególnie, że z czasem kiepsko i pakuje nas zazwyczaj na ostatnią chwilę kiedy dzieci śpią.
A dzieci to wiadomo brudzą się szybciej i łatwiej wiec muszą mieć kilka zestawów awaryjnych. 

Nowy miesiąc się zaczął, nadchodzi weekend wiec jak to u nas w rodzince bywa.. trzeba wyjechać :)
A że wyjazd z noclegiem to czas spakować walizkę. 



na jedno nocny wyjazd z 4 miesięcznym bobasem na pewno zabiorę

* Kamila:


a jak już z nami będzie to gdzieś musi spać..


w walizce raczej nie będzie mu wygodnie wiec zabierzemy łóżeczko turystyczne, 

2 zestawy ubranek na dzień (jedno będzie awaryjne) , piżamkę na noc


zapas pieluch, chusteczki nawilżane, 2 pieluszki do pływania, oliweczke do ciałka, krem do pupy



 i koniecznie coś przeciwbólowego bo chyba zaczyna się ząbkowanie.. 

Dla starszego koniecznie muszę zabrać zapas zabawek, książeczek, wiaderko z łopatką i foremkami do piasku, naładowany power bank i cierpliwość :D


kolorowy zawrót głowy

Włosy to ozdoba każdej kobiety. Jako posiadaczka brązowych, półdługich i kręconych włosów zawsze marzyłam o totalnym przeciwieństwie. Dłu...